Za nami pierwsze dwa dni II edycji Studenckiego
Ogólnopolskiego Festiwalu Teatralnego "Kontestacje". Już sama nazwa nadaje
jasno sprecyzowany profil spektaklom, które na festiwalu znaleźć się powinny. Czy
znalazły? Po pierwszym dniu trudno było mieć dobre wrażenia.
Czwartkowe pokazy rozpoczęła lubelska Grupa Encepence spektaklem ?Wybierz sobie?
Kontestacje to festiwal, który może pozwolić sobie na znacznie więcej niż każdy
inny, a studenckość staje się kartą przetargową w pozwoleniu na łamanie tabu,
obyczajów, może gwarantować szczerość i autentyczność prezentowanych tematów. -
Szukamy różnych rodzajów kontestacji. Obok klasycznie rozumianych spektakli, w których
ktoś atakuje pewne elementy rzeczywistości, pojawia się także taniec i akcje
performance - mówi Szymon Pietrasiewicz, pomysłodawca i organizator festiwalu.
Tegoroczna edycja to przede wszystkim większa ilość i jednocześnie różnorodność
prezentacji tworzonych w większości poza teatrem publicznym czy komercyjnym przy bardzo
skromnych środkach finansowych. Obok już znanych i sprawdzonych podczas poprzednich
Kontestacji teatrów - Terminus a quo i Teatru Realistycznego czy naszych rodzimych -
Centrum Projekt Maat i Teatru Pierwszego Kontaktu, występują grupy zupełnie obce
lubelskiej publiczności, m.in. z Częstochowy, Krakowa, Gliwic i Poznania.
Jako pierwsza na festiwalu wystąpiła Grupa Tańca Współczesnego Politechniki
Lubelskiej ze spektaklem, który można uznać za sprzeciw wobec stereotypowych ról
kobiety we współczesnym świecie.
Na przedstawieniu Studia Teatralnego Pro Forma kontestowała przede wszystkim
publiczność, choć i tak mniej, niż powinna - widzowie opuszczali salę, złośliwie
bili brawo w trakcie, a na koniec pojawiły się jedynie pojedyncze oklaski, raczej z
litości niż w nagrodę. Spektakl w sumie też można uznać za kontestację... przede
wszystkim wstydu.
Teatr Pierwszego Kontaktu w "Dżenerejszyn off emigrejszyn" i Teatr Zielony
Wiatrak w "Drapaczach chmur" poruszały ważny problem dzisiejszej
rzeczywistości - emigrację za karierą, pieniędzmi, lepszym światem.
Pojawia się jednak pytanie, czy właśnie takiej kontestacji oczekuje się od festiwalu,
który w założeniu ma być głosem młodych wyrażających bunt przeciw wszystkiemu -
dzisiejszej rzeczywistości, stereotypom, absurdalnej polityce. Festiwal staje się
świetną okazją, dla niektórych jedyną, do zaprezentowania własnych poglądów i
widzenia świata. Szkoda zatem takiej szansy nie wykorzystać. Warto jednak pamiętać,
że widz Kontestacji nie oczekuje pustego pouczania ze sceny, bajek z morałem, kolejnego
talk show i roztrząsania wielkich problemów tego świata na poziomie szkolnego teatru
oraz spektakli w założeniu chwytających za serce, w praktyce żenujących.
"Studenckie" i "Kontestacje" w tytule zobowiązuje. O ile brak
warsztatu aktorskiego w przypadku młodych teatrów wybaczyć nietrudno, o tyle za brak
pomysłu, zwłaszcza u młodych (!), należy się co najmniej bura.
Przed nami jeszcze trzy dni festiwalu, może pojawią się spektakle wyraziste, ostro
manifestujące poglądy i widzenie świata, wyszydzające i pełne jadu, może czasem
agresywne, może z humorem - bo na to przecież zasługuje rzeczywistość wokół nas.
*Autorka jest studentką V roku filologii polskiej, redaktorem naczelnym Gazety
Festiwalowej "5Ściana"
Gabriela Żuk
Gazeta Wyborcza Lublin
1 grudnia 2006 |