Teatr szkolny to przede wszystkim zabawa. Ale
czy wyłącznie zabawa? Lwia część uczestników tegorocznego Festiwalu Teatralnego
"Marcinek", który odbył się po raz siódmy w I LO im. Karola Marcinkowskiego,
podeszła do sprawy poważnie
Zeszłoroczni zdobywcy statuetki dużego Marcinka (jej nazwa nawiązuje do nazwy
festiwalu, wywodzącego się z kolei od popularnej nazwy szkoły) przyznawanego zespołom
licealnym udowodnili, że teatr może stać się wyborem na całe życie. Troje aktorów,
czyli dokładnie połowa zespołu, który rok temu w "Marcinku" wystawił z
wielkim rozmachem "Wdowy" Sławomira Mrożka, dziś studiuje w szkole
teatralnej. Wprawdzie teatr szkolny nie jest przepustką do kariery, na pewno jednak uczy
obcowania ze sceną i niezwykle cennej sztuki podglądania konkurencji. Wychowuje nie tyle
przyszłych aktorów, co potencjalnych widzów. A dlaczego to takie ważne? Bo teatr bez
widza jest martwy.
Podczas dwóch dni trwania festiwalu "Marcinek" widownia dopisywała rozmaicie.
Choć to impreza otwarta, krzesła w szkolnej auli zapełniały się szczelnie dopiero po
południu. Szczyt frekwencji przypadł na moment ogłoszenia werdyktu, czyli niedzielny
wieczór. Małego Marcinka otrzymali uczniowie z Gimnazjum nr 61 w Poznaniu za spektakl
"5 minut", według Lucyny Bardijewskiej.
Główna nagroda - duży Marcinek - powędrowała w ręce uczniów z I LO. Młodzi
artyści w niezwykle konsekwentny i precyzyjny sposób podeszli do adaptacji
oświeceniowej powiastki filozoficznej "Kandyd, czyli Optymizm" Woltera. Dla
aktorów amatorów dzieła z kanonu klasyki literatury często bywają kulą u nogi, bo
boleśnie odkrywają zrozumiałe braki warsztatu u wykonawców. W tym wypadku tak się
jednak nie stało: grupa teatralna Nadir z "Marcinka" oczarowała widzów nie
tylko niezwykłą grą zespołową, ale także umiejętnością świeżego spojrzenia na
utwór odczytany już na wiele sposobów. W efekcie licealiści stworzyli dowcipny
spektakl z elementami teatru tańca, z kilkoma genialnymi nawiązaniami do estetyki
niemego kina, prostym, ale wymownym kostiumem i pomysłową scenografią (odwrócony
stół jako metafora łodzi). Przy tym wszystkim udało się im nie zgubić przesłania.
Jedną z najlepszych prezentacji (druga nagroda festiwalu w kategorii licea) był spektakl
"Lekcja", według Eugene Ionesco, w wykonaniu młodziutkich artystów z
Chojnickiego Studia Rapsodycznego. Zjawiskowa Marta Kurzak, wcielająca się w tym
spektaklu w rolę perwersyjnej profesorki, otrzymała nagrodę specjalną za wybitną
kreację aktorską. Zespół z Chojnic będzie można zobaczyć ponownie podczas 8.
Teatralnej Wiosny Młodych, która rozpoczyna się 20 marca w CK Zamek.
W sumie podczas tegorocznej imprezy zaprezentowano 26 przedstawień z Poznania i całej
Wielkopolski. Organizatorzy chcą, by w przyszłości (być może już za dwa lata)
"Marcinek" stał się festiwalem ogólnopolskim.
red
Gazeta Wyborcza Poznań
14 marca 2007 |