W poniedziałkowy wieczór w auli
Małachowianki odbyła się premiera "Calineczki" na motywach baśni Hansa
Christiana Andersena.
Było to szóste wspólne przedsięwzięcie małachowiaków i mieszkańców brwilnowskiego
DPS-u w siedmioletniej historii Teatru Integracyjnego. Spektakl powstał dzięki pomocy
płockiego teatru - reżyserowali dyrektor Marek Mokrowiecki i aktor Mariusz Pogonowski.
Scenografię przygotowała Elżbieta Ciesielska-Zając. Była skromna, a kostiumy
symbolicznie (prywatne ubrania plus detale z teatralnego magazynu). Muzyka w opracowaniu
Krzysztofa Wierzbickiego tylko uzupełniała akcję. I bardzo dobrze, bo entuzjazm i
zaangażowanie wykonawców wystarczył, by wyczarować bajkowy nastrój. Potwierdzą to
najmłodsi widzowie, którzy z zapartym tchem śledzili perypetie malutkiej dziewczynki.
Oczywiście Calineczka uniknęła poślubienia kreta i ropucha, uratowała jaskółkę,
przetrwała zimę, żeby wreszcie wiosną dotrzeć do królestwa kwiatów, gdzie czekała
na nią mama.
Niepełnosprawni aktorzy traktują swoją grę bardzo poważnie, niesamowicie się
angażują. Czasem zapominają kwestii, czasem improwizują. Ale sztuka w żaden sposób
na tym nie traci. Nawet kiedy jeden z mieszkańców DPS-u, który energicznie zapowiadał
nadejście kolejnych pór roku, krzyknął: "Hu, hu, ha, idzie... wiosna!"
Działalność artystyczna to dziedzina, w której niepełnosprawni mogą śmiało
konkurować ze zdrowymi, przekonać się, że są wartościowi i mogą coś ofiarować
innym. Ma bardzo duże znaczenie terapeutyczne, dzięki niej są bardziej pewni siebie.
Słowa pochwały należą się też uczniom, którzy dostrzegli w mieszkańcach DPS-u
partnerów i wyraźnie czerpali przyjemność ze wspólnej pracy.
Terapia poprzez teatr to nie tylko sposób leczenia, ale nowa forma teatru. Przykładem
niech będzie Warsztat Terapii Zajęciowej Teatroterapia w Lublinie, który jako pierwsza
tego typu placówka w Polsce przynależy do teatru repertuarowego.
Magdalena Stefańska
Gazeta Wyborcza Płock
21 czerwca 2007 |